Cześć! Mam na imię Natalia…

…i tak jak ty jaram się historiami – tymi na papierze, na ekranie, w formie słownej i obrazkowej – więc mamy już coś wspólnego. Zobaczmy, w czym jeszcze nadajemy na tych samych falach.

Gdy nie pracuję, moja codzienność to miks, który napędza moją wyobraźnię. Kolekcjonuję Nendoroidy i wsiąkam w światy anime, resetuję głowę przy trash TV lub układam karty tarota. Czasami próbuję uczyć się japońskich kanji… Piję wyłącznie czarną i zieloną herbatę oraz gromadzę to, co ma dla mnie wartość: książki, mangi, setki zdjęć mojego psa i tumblerowskie perełki blogowe dotyczące pisarstwa.

A w pracy?

Czytam i analizuję – rozkładam historie na czynniki pierwsze. Szukam rozwiązań – tam, gdzie inni widzą problem, ja staram się zobaczyć potencjał. Łączę kropki, korzystając z wiedzy zdobytej na studiach i kursach online (zarówno tych z Udemy, jak i tych za gruby hajs). Wszystko po to, by pomagać tworzyć opowieści, które zostają w głowie.

WarsztatPrzy pracy nad manuskryptem
PrywatnieTowarzyszka moich piór (Bunia)
Skład DTPArchiwum projektów książkowych
InspiracjeŚwiaty fantasy i RPG
WarsztatPrzy pracy nad manuskryptem
PrywatnieTowarzyszka moich piór (Bunia)

Moje podejście, czyli jak pracuję

W świecie, w którym każdy coś publikuje, samo CO to za mało. Liczy się też JAK. Błędy i brak struktury w tekście odwracają uwagę od tego, co najważniejsze – od wartościowych historii i wiedzy, które próbujesz przekazać.

Nie należę do tych „agresywnych” redaktorów, nie narzucam swojej perspektywy, ale od autora oczekuję, że zawsze będzie otwarty na dyskusję, że będzie umiał zachować dystans emocjonalny i na moje sugestie spojrzy jak na wartościowy feedback, który pomoże mu w rozwoju jego kariery pisarskiej.

Moim zadaniem jest wskazać autorowi problematyczne obszary i pokazać, jak można je ulepszyć. Nie ograniczam się tylko do poprawy przecinków i literówek. Moje sugestie wykraczają poza ten podstawy zakres każdej korekty poskładowej. Zależy mi na tym, aby moja współpraca z autorem miała też wymiar edukacyjny, aby autor mógł czerpać przyjemność z pisania i żeby w końcu mógł zacząć myśleć o pisaniu na poważnie.

No dobrze, wiesz już, jak pracuję, ale podejrzewam, że masz jeszcze jakieś pytania i chyba nawet wiem jakie.

Co uważasz na temat stylu autora? (Czy bardzo w niego ingerujesz?)
To jest trudne pytanie, bo wokół tego pojęcia narosło już tyle mitów, że nie zliczę. Tylko niewielki procent autorów na świecie ma coś, co można nazwać stylem. Więcej o tym poczytasz tutaj. To ważne pytanie i rozumiem, skąd się bierze, ale ciężko na nie odpowiedzieć, jeśli nie widzi się tekstu autora. Zapoznaj się z artykułem, który podlinkowałam, pomoże Ci zrozumieć moje podejście do tej kwestii.
Co robisz, jeśli autor nie akceptuje zmian?
Moje zmiany to przede wszystkim sugestie. Czasami dziwi mnie zbyt emocjonalne podejście autorów do ich tekstów, zwłaszcza jeśli decydują się na redakcję już po pierwszym drafcie. Taka współpraca nigdy nie jest fajna dla obu stron. Dlatego też nie podejmuję współpracy z kimś, kto nie oddał tekstu w ręce beta-czytelników, nie zrobił autodiagnostyki czy nie skorzystał z darmowej konsultacji ze mną. Jeśli autor nie akceptuje zmian, to ma do tego prawo. Nie mogę kogoś zmusić do zaakceptowania zmian, ale z drugiej strony – po co wtedy zlecać redakcję?
Dlaczego zachęcasz do autodiagnostyki przed współpracą?
Żebyś nie płacił(-a) za poprawianie błędów konstrukcyjnych, które łatwo dostrzeżesz samodzielnie. Autodiagnostyka pozwala zaoszczędzić budżet i oddać do redakcji plik znacznie lepszy jakościowo. A wtedy i współpraca to będzie czysta przyjemność.
Czy redakcja zawsze jest przyjemna? Jak radzisz sobie z silnymi emocjami autora?

Tak, miałam za sobą emocjonalne współprace i – mówiąc zupełnie szczerze – nie należały one do przyjemnych dla żadnej ze stron.


Zauważyłam, że powodem bardzo silnych, wręcz obronnych reakcji na moje uwagi, są zazwyczaj ogromne aspiracje i niespełnione marzenia, które przyćmiewają wszystko inne. Chcę to wyraźnie podkreślić: nie ma w tym absolutnie nic złego! Marzenia to świetna motywacja do pisania i dzielenia się swoją historią.


Problem pojawia się jednak w zderzeniu z procesem wydawniczym. Rynek czytelniczy bywa bezlitosny, a moim zadaniem jest przygotować Twój tekst tak, aby się na nim obronił.


Często bolesny reality check podczas redakcji wynika z tego, że wcześniej autor pokazywał tekst tylko bliskim. Rodzina i znajomi z dobrego serca zazwyczaj nie chcą krytykować i tym samym utwierdzają twórcę w przekonaniu, że tekst jest wspaniały i gotowy do publikacji.


Do tego dochodzi zakrzywiony obraz samego pisania. Naczytaliśmy się historii „od pucybuta do milionera”, w których sukces przychodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Prawda jest taka, że żaden autor z list bestsellerów nie powie wprost (choć część mówi o tym), ile potu, załamań i kolejnych draftów kosztowało go dopracowanie książki. Szlifowanie tekstu to ciężka praca, a ja jestem po to, by pomóc Ci ją wykonać, ale musisz być na nią gotowy/a.

A po godzinach…

Skoro wiesz już, jak wygląda moja praca i na co stawiam w redakcji, oto kilka luźniejszych faktów na mój temat, których zazwyczaj nie wyczytasz ze stopki redakcyjnej.

1.

Piję za dużo…

Czarnej i zielonej herbaty, ale dobra matcha nie jest zła, a do tego dobrze wpływa na organizm.

2.

Jestem psychofanką

Tak, jestem, zwłaszcza serii „Atak Tytanów”. Lubię też fantasy. Uwielbiam wartką akcję, książki, które skupiają się na rozwoju postaci, i anime z „dobrą” animacją.

3.

Ulubiona karta tarota

Księżyc. Interesuję się symboliką i archetypami. Tarot to świetne narzędzie do autorefleksji, nie wiem jak z przewidywaniem przyszłości…

4.

Miejsca na mapie

Mieszkałam we Włoszech oraz na chłodnej północy Anglii. Oba kraje są piękne, ale na stałe wybrałbym Anglię, bo nie lubię wysokich temperatur.

5.

Konstrukcyjny majstersztyk

Uważam pierwszy (drugi i trzeci w sumie też) scenariusz do „Piratów z Karaibów” za absolutne arcydzieło pod kątem zawiązywania akcji, budowania postaci i zamykania wątków.

Zróbmy razem coś świetnego!