Słownik Merriam-Webster definiuje styl jako:
-
a particular manner or technique by which something is done, created, or performed
-
a distinctive manner of expression (as in writing or speech)
Czyli w skrócie: konkretny, wyróżniający się sposób robienia czegoś. To oznacza, że w tekście lub obrazie istnieją pewne powtarzalne, wyjątkowe elementy, które jesteś w stanie bez trudu dostrzec.
Żeby jednak zrozumieć, skąd te elementy się biorą i jak buduje się własny styl, musimy rozłożyć go na czynniki pierwsze. Styl nie rodzi się w próżni – to logiczna piramida, w której wszystko zaczyna się od bazy: od funkcji, jaką ma spełniać Twój tekst.
Warstwa 1: funkcja tekstu
Wszystko zaczyna się w momencie, gdy dzielimy teksty na różne kategorie. Niemiecka badaczka literatury i przekładu, Katharina Reiß, stworzyła klasyfikację, która idealnie to obrazuje. Pokazała, że teksty dzielą się według swoich głównych funkcji, a każda z tych kategorii – aby w ogóle działała – wymaga zupełnie innego stylu języka, innego doboru słów czy długości zdań.
-
Teksty informacyjne (koncentracja na faktach): Ich celem jest przekazanie wiedzy. Język informacyjny jest suchy, konkretny, złożony z krótkich zdań. Brak tu metafor, a słownictwo jest neutralne. To styl newsów prasowych, instrukcji obsługi czy podręczników.
-
Teksty ekspresywne / emotywne (koncentracja na nadawcy): Te teksty charakteryzują się sporą liczbą metafor i słów, które w sposób mniej precyzyjny przekazują suchą informację, ale za to silnie pobudzają wyobraźnię. To królestwo literatury pięknej i beletrystyki.
-
Teksty operatywne / apelatywne (koncentracja na odbiorcy): Mają wywołać reakcję, przekonać do czegoś. Tutaj idealnym przykładem jest język korzyści (styl marketingu) czy język mówiony, pełen skrótów myślowych i zakłóconego szyku zdań, który naturalnie skraca dystans.
Jeśli chcesz napisać powieść, automatycznie wybierasz tekst ekspresywny. Ale to dopiero pierwszy krok.
Warstwa 2: filtr czasu, czyli styl epoki
Nawet jeśli poruszasz się w obrębie jednego gatunku, na Twój język nakłada się kolejny filtr – czas, w którym tworzysz. Każda epoka ma swój styl.
Gdybyś pisał powieść w XVIII czy XIX wieku, Twój język naturalnie dążyłby do kwiecistości. Długie, wielokrotnie złożone zdania, podniosłe opisy i unikanie dosłowności były wtedy normą i synonimem talentu.
Gdy piszesz dzisiaj, w XXI wieku, styl epoki wymusza większą kondensację. Współczesny czytelnik, przyzwyczajony do szybkiego tempa, potrzebuje dynamiki. Dlatego współczesna beletrystyka rzadko toleruje ciągnące się przez trzy strony opisy przyrody.
Choć, jeśli jako autor postanowisz, że chcesz w tym stuleciu naśladować Prusa, nic nie stoi na przeszkodzie, ale najpierw zapoznaj się z cechami charakterystycznymi języka tamtych czasów.
Warstwa 3: Lekcja ze sztuk wizualnych – styl to proces
Zanim przejdziemy do samego pisania, posłużę się porównaniem do sztuki wizulanej. Każdy malarz czy grafik ma swoją unikalną manierę. Sama mam na półce kilkanaście tomów mang, które kupiłam wyłącznie dlatego, że zachwycił mnie styl autorki czy autora. Otwieram mangę i od razu potrafię wskazać, co mnie w niej urzeka.
Weźmy na tapet mangakę Karakara Kemuri (obrazek). Dziś kojarzymy ją z niezwykle piękną, charakterystyczną, miękką kreską. Ale czy ona zawsze tak rysowała? Absolutnie nie! Ten styl stał się widoczny dopiero po którejś z kolei wydanej mandze. Jeśli poszperasz w sieci i znajdziesz jej pierwsze, wczesne rysunki (z 2005 roku!), zobaczysz potężną różnicę między tamtymi surowymi panelami a mangami, które wydaje dzisiaj.
Daj sobie prawo do pisania słabych rzeczy, zanim nauczysz się tworzyć te świetne. Po prostu usiądź i zacznij pisać. Wyłącz swojego wewnętrznego krytyka. Zrozum, że twoja pierwsza książka po prostu nie będzie zbyt dobra – i nie ma w tym nic złego. Szlifuj warsztat, pisząc tę książkę, bo właśnie tak nauczysz się pisać. I rób to regularnie.
Debiutanci i pułapki, w które wpadają
Dlaczego tak często debiutanci nie mają swojego stylu albo – co gorsza – myślą, że go mają, ale są, well…delusional?
Każdy debiut jest zazwyczaj napisany w sposób przemyślany pod kątem fabuły (miejmy przynajmniej taką nadzieję). Jednak pod kątem językowym pierwsza książka to niestety bardzo często chaos i zbiór przypadkowych stylów. Początkujący autorzy mieszają styl emotywny z informacyjnym, dorzucają do tego kalki z języka mówionego, a wszystko to dzieje się całkowicie bezwiednie. Wyczyszczeni tego rzemiosła zajmuje lata ciągłej praktyki.
Wokół samego pojęcia „stylu” narosło zresztą mnóstwo mitów, w które nagminnie wpadają nie tylko debiutanci, ale też początkujący redaktorzy czy korektorzy. Bardzo często definiują oni styl autora poprzez jego czysto techniczne wybory narracyjne. Przykładowo: jeśli książka składa się głównie z dialogów albo zawiera dwustronicowe opisy natury czy architektury, automatycznie uznaje się to za „unikalny styl” twórcy. Często dotyczy to również opisów, które absolutnie nic nie wnoszą do akcji. To poważna pułapka teoretyczna i warsztatowa.
Choć skłonność do przesadnej szczegółowości może być cechą charakterystyczną danego pisarza, rzadko bywa ona mile widziana przez odbiorców – współczesny czytelnik w takich momentach po prostu szybko się nudzi. Rola opisu czy dialogu jest przede wszystkim fabularna: ma ona za zadanie przekazać konkretną informację i popchnąć akcję do przodu.
Prawdziwy styl nie polega na decyzji, czy postawimy na tasiemcowe bloki tekstu, retrospekcje, czy dominację wypowiedzi bohaterów. Styl definiuje dopiero to, jak ten opis czy dialog zostanie przedstawiony – czyli jaki język zostanie użyty, jak będą skonstruowane zdania i po jakie słownictwo sięgnie autor. Decyzje typu „dużo dialogów” lub „długie opisy” to zaledwie narzędzia narracyjne, które mają pomóc w wizualnym i ciekawym przekazaniu treści. Dlatego każdy początkujący twórca – zamiast zasłaniać się autorską wizją – musi przy każdym akapicie zadawać sobie fundamentalne pytanie: jaki jest cel fabularny tego konkretnego opisu lub dialogu?
Dwie skrajności, czyli jak okiełznać język
W literaturze możesz pójść w dwie zupełnie różne strony i obie mogą przynieść sukces, o ile działasz świadomie:
-
Prostota, która wciąga: Możesz używać bardzo podstawowych zdań – prostych struktur, które słyszy się na co dzień w zwykłej mowie. Nic specjalnego, żadnych fajerwerków. Ale jeśli doprawisz to genialną historią, a od czasu do czasu – dla urozmaicenia i podkreślenia emocji w ważnej scenie – wrzucisz świadomą inwersję lub mocniejszy akcent, napiszesz książkę, która potwornie wciągnie czytelnika.
-
Przegięcie w drugą stronę: To najczęstszy grzech debiutantów, którzy chcą brzmieć „literacko”. Używają słów, których znaczenia do końca nie rozumieją, budują monstrualnie długie zdania i mieszają wszystkie możliwe rejestry. Efekt? Powstaje potworek, którego zwyczajnie nie da się czytać. Co najgorsze, przeciętny czytelnik nawet nie dowie się, o czym była fabuła, bo cała historia zniknie, pochowana pod warstwą nieprzemyślanych popisów językowych.
Styl jest wtedy, kiedy świadomie i konsekwentnie decydujesz, jakich narzędzi używasz przez całą książkę. Dany autor ma swój styl, ponieważ potrafi świadomie i konsekwentnie naginać język pod swoją wizję. Idealnym przykładem jest Jay Kristoff (autor m.in. Nibynocy czy Wampirzego cesarstwa).
Kristoff ma absolutnie niepodrabialny, wręcz „przerysowany” styl, który opiera się na mrocznych, niezwykle poetyckich porównaniach. U niego krew „tańczy niczym rubinowy jedwab w świetle umierającego księżyca”, a mogłaby poprostu… się sączyć z rany. Cienie nie są zwykłymi plamami mroku, ale żywymi, drapieżnymi istotami, które łaszą się do bohaterów.
Gdy widzę jego nazwisko na okładce, doskonale wiem, czego spodziewać się po treści, po doborze słów i klimacie.
Rola redaktora, czyli jak wyrobić własny głos
Co w takim razie zrobić, jeśli redaktor mówi Ci na wstępie: „Masz świetny styl, obiecuję, że go nie nadpiszę podczas redakcji”?
Na Twoim miejscu zapytałabym takiego redaktora wprost: „Jak w takim razie definiuje Pan/Pani mój styl?”. Czy charakteryzuje się on specyficzną długością zdań? Sarkastycznym tonem? Świadomą inwersją? Jaką unikalną cechę jest w stanie wyłowić z Twojej książki?
Wystrzegaj się ludzi, którzy rzucają puste obietnice, nie potrafiąc poprzeć ich konkretami.
Dobry redaktor to drogowskaz
Sprawny redaktor od razu wyłapie, kiedy mieszasz style przypadkowo, a kiedy robisz coś intencjonalnie.
Poinformuje Cię o językowym chaosie i wspólnie z Tobą naprawi tekst tak, aby był przejrzysty i zrozumiały. Wszystko po to, by czytelnik mógł czerpać maksymalną przyjemność z treści, którą chcesz mu zaprezentować.
Dobry redaktor nie tylko skreśla błędy – on wskazuje problemy, sugeruje ćwiczenia warsztatowe i prowadzi debiutanta za rękę, pomagając mu ten własny, unikalny styl dopiero wypracować.
Twoja praca domowa jako autora
Jeżeli zależy Ci na Twojej pracy – bez względu na to, czy pisanie traktujesz jako pasję, dodatkowy zarobek, czy planujesz uczynić z niego swoje główne źródło utrzymania – musisz włożyć w to wysiłek. Twoim celem jest sprawić, by czytelnik chciał wracać po więcej. A to oznacza, że musisz zacząć pracować nad stylem i dowiadywać się więcej o samym języku.
Jak to robić? Zacznij czytać inne książki analitycznie. Przestań śledzić tylko samą akcję. Zwracaj uwagę na strukturę tekstu. Notuj, kiedy autorzy przesadzają ze zbyt długimi, kwiecistymi opisami, a kiedy podają suche fakty. Obserwuj, jak budują napięcie krótką frazą i jak operują zwykłym, codziennym językiem, by stworzyć genialną, magnetyczną opowieść.