Photo by Dan Counsell on Unsplash.
Twój język, struktura tekstu, a nawet sam pomysł bardzo szybko zdradzą mi odpowiedzi na te pytania. Wielu autorów zastanawia się, skąd mogę to wiedzieć, skoro nawet ze sobą nie rozmawialiśmy (nie mam mediów społecznościowych, więc też nie podejrzę, jak ktoś opowiada o swoim projekcie). Moi uczniowie też za każdym razem są w szoku, kiedy od razu wiem, że praca domowa była pisana na spółkę z kimś innym – i bezbłędnie wskazuję, kto komu pomagał!
Nie ma w tym jednak żadnej magii, to czysta psychologia: jeśli masz ma jasno wyznaczony cel, podświadomie dopasujesz do niego swoje działania (w tym również język i formę przekazu), by go osiągnąć.
Jeśli głównym celem autora jest zarobek, będzie pisał w taki sposób, aby odbiorca był zadowolony. Jeśli jednak jedynym celem było po prostu samo wydanie książki, autor pisze przede wszystkim dla siebie, według własnych zasad i intuicji.
Ten ukryty cel zdradza zresztą nie tylko sama powieść, ale też to, w jaki sposób o niej opowiadasz. Zwróć uwagę na to, jak mówisz o swoim pisaniu i publikacji. Zobacz, jak subtelna różnica w słowach całkowicie zmienia perspektywę:
- Gdy mówisz: „Chcę wydać książkę” – w większości przypadków sugeruje to, że piszesz dla siebie i pod siebie. Stawiasz siebie w centrum, a każda krytyka zaboli Cię mocniej, niż powinna.
- Gdy mówisz: „Muszę napisać książkę, którą ludzie będą chcieli czytać” – nie spychasz czytelnika na dalszy plan. Myślisz o nim na każdym etapie pracy, bo widzisz w tym przedsięwzięciu swój potencjalny zawód.
Piszesz dla siebie czy dla czytelnika?
Jasne, początki zawsze są dla Ciebie – i to zupełnie naturalny, wręcz niezbędny etap twórczości. Piszesz, bo czujesz taką potrzebę, bo zachwyciła Cię jakaś książka i chcesz stworzyć coś równie inspirującego albo po prostu sprawia Ci to czystą frajdę. Powodów jest mnóstwo i wszystkie są świetne.
Problem pojawia się w chwili, gdy zaczynasz na poważnie myśleć o wydaniu książki. Włożyłaś w swoje dzieło mnóstwo pracy i wysiłku, więc zakładasz, że wszystkim się spodoba, a odbiorcy docenią Twój wkład i będą się zachwycać. Ale czy na pewno?
Czytelnik nie zna Twoich intencji i nie siedzi w Twojej głowie. Nie musi wiedzieć, dlaczego w ogóle usiadłaś do klawiatury.
Powieść działa na zasadzie prostej transakcji: oferujesz napięcie, emocje i ciekawy świat, a czytelnik w zamian oddaje Ci swój wolny czas.
Jeśli Twoja strona tej wymiany jest pusta, odbiorca po prostu zamknie książkę i odejdzie.
Skąd wiadomo, dla kogo piszesz?
Nic nie istnieje w próżni. Książka na rynku staje się produktem, który musi spełniać określone standardy, a klienci mają wobec niego konkretne oczekiwania i mają też swoje przyzwyczajenia.
Autor, który bierze pod uwagę swoich odbiorców, dba o te standardy. Stale rozwija warsztat, konsultuje wybory narracyjne, zmienia, przepisuje i chętnie korzysta z pomocy fachowców. Chce wiedzieć jak najwięcej, by stworzyć coś, po co czytelnik chętnie sięgnie.
Z kolei autor, który karmi się wyłącznie wizją zobaczenia swojego nazwiska na okładce, często na tym poprzestaje. Wielokrotnie słyszałam, że wydanie książki było czyimś wielkim marzeniem. Niestety, o „istnieniu” czytelników tacy twórcy dowiadywali się dopiero po premierze – i bywało to bardzo brutalne zderzenie z rzeczywistością oraz oczekiwaniami rynku.
Marzenia są piękne, ale jeśli wychodzisz ze swoim pomysłem do ludzi i chcesz do nich dotrzeć, warto poznać ich preferencje.
Chyba że wybierzesz ścieżkę Gege Akutamiego (twórcy mangi Jujutsu Kaisen), który kompletnie ignorował rady swoich redaktorów oraz czytelników i pisał dokładnie to, co chciał i jak chciał. I wiesz co? Dorobił się! Jest tu jednak pewien haczyk: Gege na samym początku stworzył świetną wizualnie historię z genialnym systemem mocy i wątkami, które miały potencjał na głęboką, filozoficzną rozkminę o naturze człowieka. Początek był naprawdę dobry, bo autor dostosował się do standardów i autentycznie zainteresował odbiorców. Dopiero później wyszło to, co wyszło… No cóż, it was fun while it lasted.
Nie chodzi o to, by pisać ślepo pod dyktando tłumu. Mówię o szacunku do rzemiosła i fundamentalnych zasad. Genialnie podsumował to Kurt Vonnegut:
Czytelnicy chcą, aby nasze strony wyglądały bardzo podobnie do stron, które już wcześniej widzieli. Dlaczego? Ponieważ sami mają ciężkie zadanie do wykonania i potrzebują wszelkiej pomocy, jaką możemy im zaoferować.
Czytanie to wymagający proces – odbiorca musi przetworzyć Twoje słowa, uruchomić wyobraźnię, przeżyć emocje. Autorzy, którzy odnoszą sukces, po prostu ułatwiają czytelnikowi to zadanie. Piszą sprawnie strukturalnie, z poszanowaniem reguł narracyjnych i języka, bo wiedzą, że po drugiej stronie siedzi żywy człowiek, któremu trzeba pomóc wejść w tę historię.
Na koniec zostawię Cię jeszcze z cytatem George’a Orwella:
Zaczynam pisać, ponieważ jest jakieś kłamstwo, które chcę ujawnić, jakiś fakt, do którego chcę przyciągnąć uwagę, a moim początkowym celem jest zostać wysłuchanym.
Możesz pisać z potrzeby serca, mieć wielką misję i chcieć zmieniać świat – to wszystko jest ważne. Ale żeby to miało jakikolwiek sens, zadbaj o swojego odbiorcę, a on wysłucha Cię wtedy, gdy podasz mu swój pomysł w najlepszej możliwej oprawie.