Z poprzedniego wpisu wiesz już, że fundamentem dobrej postaci jest jej bagaż doświadczeń oraz rana z przeszłości, która skutecznie utrudnia jej osiągnięcie celu.
Dziś pójdziemy o krok dalej i przyjrzymy się kluczowemu dualizmowi w konstrukcji postaci: chcieć (want) vs. potrzebować (need).
Chcieć vs. potrzebować
Zrozumienie różnicy między tymi dwoma pojęciami to klucz do stworzenia wielowymiarowej postaci. Choć w codziennym języku używamy ich zamiennie, w pisarstwie oznaczają dwa zupełnie różne poziomy opowieści.
- Chcieć: zewnętrzny, namacalny cel fabularny. To, do czego postać dąży w świadomy sposób, np. uratować ukochaną, znaleźć mordercę, przetrwać apokalipsę.
- Potrzebować: wewnętrzna konieczność zmiany. Zrozumienie swoich błędów i przepracowanie traum, np. nauczyć się ufać ludziom, wybaczyć sobie przeszłość, otworzyć się na miłość.
Jako autor musisz zdefiniować te potrzeby na samym początku. Twój bohater w punkcie startowym historii powinien być w jakiś sposób „wybrakowany” – może być cynikiem, który spisał relacje międzyludzkie na straty przez dawny zawód miłosny.
Bohater wkracza w historię ze swoim bagażem i zaczyna realizować cel (chce rozwiązać sprawę), ale Ty, jako autor, stawiasz na jego drodze sytuacje, które zmuszają go do wewnętrznej refleksji (potrzebuje zmiany).
Cztery filary bohatera: Jak to połączyć?
Wewnętrzna rana, bagaż doświadczeń, stawka fabularna oraz relacja „chcieć a potrzebować” nieustannie się przeplatają. W zależności od tego, jaki rodzaj historii chcesz opowiedzieć, możesz przesunąć środek ciężkości na jeden z tych elementów.
Ścieżka A: Nacisk na POTRZEBĘ
Jeśli Twoim priorytetem jest pokazanie głębokiej transformacji psychologicznej, cała fabuła staje się narzędziem do uleczenia bohatera. Wydarzenia zewnętrzne są dobierane tak, by bezpośrednio uderzać w jego ego i zmuszać do redefinicji własnego życia. Będzie to opowieść o wewnętrznej przemianie.
Ścieżka B: Nacisk na BAGAŻ I STAWKĘ
Jeśli wolisz skupić się na ranie, która zagraża osiągnięciu celu, historia staje się bardziej dynamiczna i zewnętrzna. Wewnętrzna przemiana nadal nastąpi, ale uwaga czytelnika zostanie przekierowana na to, jak wady bohatera fizycznie utrudniają mu działanie tu i teraz.
Jak to wygląda w praktyce?
Wyobraź sobie, że piszesz kryminał o detektywie z ogromnym bagażem negatywnych doświadczeń. Widział już wszystko, co najgorsze, co wykształciło w nim skrajny pesymizm i obojętność. Uważa, że wszyscy kłamią, żyje w izolacji, a jedynych przyjaciół odpycha swoim toksycznym zachowaniem.
Nagle dostaje sprawę brutalnego morderstwa. On chce znaleźć zabójcę (cel zewnętrzny, ogólny cel fabuły).
W trakcie śledztwa okazuje się, że ofiara zginęła, ponieważ miała dokładnie takie samo podejście do życia jak nasz detektyw. Była samotna, nieufna, odpychała ludzi i przez to znalazła się w śmiertelnej pułapce.
Przesłuchując świadków i zbierając dowody, detektyw zaczyna widzieć w ofierze samego siebie. Nie mówimy tego czytelnikowi wprost – pozwalamy mu to odkryć poprzez zachowanie bohatera. Widząc trupa, detektyw patrzy w lustro i dociera do niego przerażająca prawda: jeśli się nie zmienię, skończę dokładnie tak samo.
-
Perspektywa POTRZEBY: Skupiasz się na jego psychice. Detektyw dostrzega szansę na szczęśliwe życie, które wcześniej odrzucił, i zaczyna boleśnie odczuwać swoją samotność. Dochodzi do wniosku, że musi zmienić swoje życie, bo obecne zaczyna go dręczyć.
-
Perspektywa BAGAŻU: Jeśli wybierzesz drugą ścieżkę, skupisz się na akcji. Pokażesz, jak jego cynizm i góry uprzedzeń sprawiają, że fatalnie przesłuchuje świadków, zakłada z góry błędne tezy i przez to o mało nie doprowadza do ucieczki mordercy. Jego charakter staje się główną przeszkodą w śledztwie.
Warsztat pisarza: Psychologiczne dobieranie przeciwieństw
Aby potrzeba bohatera wybrzmiała odpowiednio mocno, nie możesz afiszować się z nią od początku. Nie zdradzaj mechanizmów obronnych postaci w pierwszym rozdziale. Pozwól czytelnikowi odkrywać je stopniowo, poprzez gesty, słowa i… konfrontacje.
Najlepszym sposobem na zmuszenie bohatera do refleksji jest zderzenie go z jego absolutnym przeciwieństwem. Tutaj z pomocą przychodzi psychologia. Sytuacje i postaci poboczne nie mogą być dziełem przypadku – muszą stanowić idealne „lekarstwo” lub katalizator dla wad bohatera.
Co sparować z cynizmem i obojętnością?
Wsadź bohatera w sytuację, która zmusi go do zaangażowania emocjonalnego. Postaw na jego drodze kogoś irytująco upartego, kto bezinteresownie wierzy w ludzi i pokazuje (konkretnymi czynami i argumentami), dlaczego warto walczyć o relacje. Obojętnego bohatera trzeba najpierw… wkurzyć, wytrącić z jego bezpiecznej strefy komfortu i zmusić do reakcji.